Menu

Artykuły


 

IRONMAN

IRONMAN ZURICH 27.07.14 - relacja Mariusza Józefa Błachowiaka

Decyzję o wzięciu udziału w zawodach IRONMAN podjąłem we wrześniu 2013 roku za namową syna Kuby, który w lipcu 2013 roku zapisał mnie na start w zawodach na dystansie 1/2 Ironmana, które odbyły się 25 sierpnia 2013 r w Chodzieży. Wtedy jeszcze nie umiałem dobrze pływać. Naukę pływania rozpocząłem w lipcu. Po ok 4 tygodniach wystartowałem w swoim pierwszym w życiu triathlonie.
Do startu na pełnym dystansie namówił mnie kolega urolog- Grzegorz Barański- znakomity triathlonista.
Niestety, we wrześniu zostały zakończone  zapisy na „ łatwiejsze” zawody. Zostały tylko te „ z górkami”. Rozpocząłem systematyczne treningi zamykające się w przedziale od 8 do 10 godzin tygodniowo, które musiałem pogodzić ze startami w innych zawodach i z pracą. Bardzo wiele zawdzięczam mojej rodzinie i przyjaciołom, którzy wspierali mnie w dążeniu do upragnionego celu, jakim było zmierzenie się z pełnym dystansem IRONMAN w Szwajcarii.
Aby jeszcze lepiej poznać specyfikę tego typu zawodów postanowiłem wystartować w Aix en Provance we Francji na dystansie 1/2 IM na czym nie poprzestałem!
31 maja bieżącego roku wziąłem udział w zawodach w Sierakowie, gdzie pokonałem 1/2 dystansu IM. Mogłoby się to wydawać nieco ryzykowne, ale już tydzień po tych zmaganiach wystartowałem w zawodach 1/4 Ironmana, które miały miejsce w Ślesinie.
20. czerwca wystartowałem w maratonie górskim w Boguszowie-Gorcach, a 22. czerwca odbywały się zawody na dystansie 1/4 IM w Radkowie. Był to najtrudniejszy triathlon na tym dystansie, ze względu na długie i strome podjazdy.
W zagranicznych eskapadach, gdzie mam okazję brać udział w zawodach, zawsze towarzyszą mi żona z córką. Tym razem nie było inaczej.

W czwartek 24. lipca przyjechaliśmy do Zurichu. Wspólnie podziwialiśmy uroki miasta i zarazem zrobiliśmy rozeznanie w przebiegu trasy triathlonu. W piątek udaliśmy się do biura zawodów, aby odebrać pakiet startowy. Tego samego dnia wziąłem udział w obowiązkowej odprawie (Briefing) oraz zaliczyłem pływanie w Zuryskim jeziorze oraz jazdę na rowerze w ramach rozgrzewki przed niedzielnym startem.  W sobotę zaskoczyła nas ulewa.  Tego dnia miałem dużo czasu, aby odpocząć i zebrać siły przed startem, a także odpowiednio przygotować niezbędny ekwipunek do strefy zmian. W niedzielę pobudka o 3.30 i czas na dojazd na miejsce, by wystartować o 6.55. Pogoda była optymalna, niewielki deszcz, temperatura powietrza 16 stopni, temperatura wody 22 stopnie.
Z pierwszego etapu byłem bardzo zadowolony, pływanie w krystalicznie czystej wodzie, o jakości wody pitnej, to prawdziwa przyjemność. Mój Garmin po czasie 1:45:27 wskazał: 4, 34 km, zamiast oficjalnego dystansu 3, 8 km.
Kolejną konkurencją była jazda na rowerze. Trasa prowadziła przez centrum miasta, wzdłuż brzegu jeziora, dalej za miastem wzdłuż pastwisk, wsi i małych wiosek. Dwa podjazdy "Beast" i "Heartbreak Hill" nie należały do łatwych. Na całej trasie towarzyszył nam doping  widzów  i dźwięki typowych dla Szwajcarii dzwonków krów. Dystans 180 km pokonałem w czasie 6:18:41.
Po ponad  8 godzinach wysiłku czekał mnie jeszcze maraton – cztery pętle po mieście, przez tereny zielone, brzegiem jeziora. Ten etap wspominam najgorzej, sensacje żołądkowe i narastające zmęczenie spowodowały, że biegałem aż 4 godz., 15 min i 14 sek. Na mecie czekały z polską flagą „moje Panie”. Uściskom i gratulacjom nie było końca.
Cały IRONMAN ukończyłem w czasie 12:41:41 i jestem szczęśliwy, że udało mi się zrealizować swoje marzenie.

Galeria

 



Naszą stronę odwiedziło już
3959473 osób


Szczegółowe statystyki


 

 

 

Napisz do nas